środa, 8 czerwca 2016

'szara' rzeczywistość


Założenia jedną drogą, a realizacja to już inna bajka.. mimo temperatury która nie rozpieszcza udało mi się według planu pobiec z wózkiem raz - 7 km. Gdyby na to spojrzeć z boku, można by śmiało przytoczyć wiersz Tuwima "Lokomotywa" ... ruszyła maszyna po szynach ospale.. miny niektórych państwa mijających mnie na trasie - bezcenne. Nie będę tego powtarzać w gęstym tłumie ;P

Trening w domu idzie znacznie lepiej, cztery płyty Chodakowskiej na zmianę, po dwa treningi dziennie i na prawdę pot zalewa oczy. Odliczam dni do tych magicznych 30tu po których widać pierwsze efekty. 


A tymczasem Półmaraton Praski kusi... może skusi? :)

poniedziałek, 30 maja 2016

słodkiego zwycięstwa gorzkie początki ? ;)


Piękny to czas, kiedy o bieganiu można usłyszeć na każdym rogu ;) fit biegających mam też jest coraz więcej, może nieco mniej tych które mają apetyt na dłuższy dystans. Ile jest takich które podobnie jak ja pierwszy biegowy krok stawiają kolejny już raz?

Najpierw było bieganie, później 9 miesięcy w dwukapku, a za nimi wielkie plany o długich dystansach, lekko mijających kilometrach treningów i cudownym czasie macierzyństwa (bez zaskoczenia tylko to ostatnie jakoś bez problemu weszło w życie ;) )

Teraz mam zadyszkę po pierwszym kilometrze, nadprogramowe kilogramy i plan treningowy zwisający na lodówce. Apetyt na czekoladę cały czas walczy z apetytem na ultra maraton, przyszedł więc czas, żeby drogę od cieniasa do ultrasa zacząć na poważnie! ;)